
Sławomir Sieradzki
Dziennik „die Welt” strzelił Polaków w pysk wielokrotnie pisząc o „polskich obozach”. Wczoraj, dzięki Sądowi Okręgowemu w Warszawie wygrywając z naszym rodakiem proces w tej sprawie, poprawił nam z drugiej strony.
CZYTAJ TAKŻE: Sąd oddalił powództwo ws. „polskich obozów koncentracyjnych”. To Polak poniesie koszty
Dziś dostaliśmy cios w splot słoneczny: „die Welt” opublikował na swoich łamach triumfalną informację na temat swojego zwycięstwa z „drobną” sugestią, aby w przyszłości warszawski wyrok uznać za precedens w podobnych sprawach.
Wydawca „die Welt” – Axel Springer, w tekście pt. „Polski sąd oddalił skargę przeciwko ‘die Welt’” wyraził słowa ubolewania za „pomyłkę” i wykazał zrozumienie, że zwrot ten budzi w Polsce ogromny sprzeciw oraz oburzenie.
Czy czegoś brakuje w tym tekście? Otóż nie ma w nim słowa czy sugestii o tym, że „redakcja dołoży wszelkich starań, aby uniknąć w przyszłości tego rodzaju sformułowań.” Nie ma informacji o wdrożeniu jakichś działań, które sprawią, aby któryś z dziesięciu adiustatorów (tylu każdorazowo pracuje nad tekstem przed ukazaniem się go w druku; tak zeznał redaktor naczelny pisma Thomas Schmid – przyp. red.), wyłapał kłamstwo przed jego publikacją
Ale za to jest coś innego. Na końcu tekstu znajdujemy taki fragment:
(…) Bez względu na to, że z zadowoleniem przyjmujemy orzeczenie sądu, które odegra rolę precedensu w obliczu dalszych, nierozstrzygniętych jeszcze czy zapowiedzianych skarg tego rodzaju.
O co im chodzi? W polskim prawie nie ma precedensów, a w niemieckim tylko wówczas, gdy – w publicystycznym uproszczeniu – sprawa dotyczy ochrony podstawowych praw człowieka. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia z próbą nacisku na polski wymiar sprawiedliwości, aby ten trzymał się litery i ducha wczorajszego wyroku warszawskiego sądu?
Do tej pory nasi zachodni sąsiedzi nie mieli skrupułów przed ingerowaniem w sprawy polityczne Rzeczypospolitej. Można tu przypomnieć choćby wypowiedź Cornelii Pieper sprzed drugiej tury wyborów prezydenckich 2010 r., która jako pełnomocnik niemieckiego rządu ds. kontaktów z RP powiedziała, że
od wyników drugiej tury zależy przyszłość Polski w Unii Europejskiej.

