W rozsyłanych czasem po świecie „wyszperanych” staram się zazwyczaj zachować pewną kolejność. Najpierw są sprawy dotyczące Kościoła, potem Polski, dalej reszty świata i ewentualnie coś co określiłbym jako dziwactwa.
Dzieje się zdecydowanie za dużo. Chciałabym poprosić Państwa o wejście na stronę nowej petycji oraz o podpis, poprzez który wyrażamy nasz sprzeciw wobec dwóch ideologicznych dokumentów, nad którymi już na sesji w dniach 10-12 marca będzie głosował Parlament Europejski:
Zacznę od przypomnienia naszych wspólnych wygranych:
10 grudnia 2013 r. PE odrzucił niesamowicie groźny raport Estreli. Wtedy petycję w tej sprawie podpisało ok. 100 tys. osób, wśród których dominowali Polacy! Dzięki zaangażowaniu tak dużej liczby obywateli oraz europosłów, którzy widzieli problematyczność powyższego raportu, obroniono jedne z podstawowych zasad UE, zwłaszcza zasadę przyznania i zasadę pomocniczości. Zamiast niego, PE przyjął wówczas rezolucję, która potwierdziła zasadę subsydiarności, czyli fakt, że „tworzenie i implementowanie polityki związanej z prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi oraz edukacją seksualną w szkołach jest kompetencją Państw Członkowskich”.Czytaj dalej →
Ktoś kto chciałby na wyjaśnić dziecku, albo obcokrajowcowi co konkretnie oznacza wyraz „podłość” i miał z tym kłopot potrzebowałby przykładu. Mając ten problem wymyślałby dziwne sytuacje, na przykład: Gdyby na prezent ślubny przyniesiono Ci, jako pamiątkę z lat młodości, pampersa, którego zdarzyło Ci się swego czasu zafajdać w przedszkolu.
Dla kogoś takiego mam dobrą wiadomość. Nie trzeba wymyślać, bo już jest bardzo dobry przykład, no wprost trudno o lepszy. Najpierw jednak małe wprowadzenie.
Rozszumiały się głosy zdenerwowania, potępienia, mało tego są nawet tacy, co bardzo się martwią o jego przyszłość. Ja martwiłem się bardzo o niego wtedy gdy wprowadził odwołanie do Boga, do preambuły węgierskiej konstytucji. Bałem się, że skończy tak jak niedoszły premier Austrii, który nie dość, że wskutek oburzenia „wszystkich świętych” europejskich elit, premierem nie został, to jeszcze zginął w bardzo dziwnym wypadku. Orbanowi się to już chyba nie przydarzy. A utyskiwania nad Wisłą przypominają mi swoją zawartością coś, co pamiętam z bardzo dawnych czasów. Otóż kiedyś, dawno temu, jakiś znawca polityki światowej strasznie pomstował na któregoś z prezydentów USA za to, że jak napisał „dba on tylko o interes swojego kraju”. Człowiek ten nie mógł zrozumieć takiego postępowania.Czytaj dalej →