Bardzo ważna wypowiedź.
Proszę o możliwie szerokie rozpowszechnianie.
https://www.youtube.com/watch?v=-Kd869TEL5k
https://www.youtube.com/watch?v=-Kd869TEL5k
z poczty

21-letni Damian Lecyk spod Lubina (Dolnośląskie) nie spędzi świąt Bożego Narodzenia razem z rodziną. Na podstawie zeznań dwóch policjantów Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał go na trzymiesięczny areszt zapobiegawczy za czynną napaść na policjanta. – Nie ufam zeznaniom funkcjonariuszy, szczególnie jeżeli chodzi o ich zachowanie na marszach 11 listopada – mówi poseł Stanisław Pięta, który wczoraj interweniował w tej sprawie.
Świadkowie wydarzeń 11 listopada: przyjaciele, organizatorzy marszu i kierowca autokaru, z którego policja wyciągała osoby, przybyłe do stolicy uczcić Narodowe Święto Niepodległości, są przekonani, że Damian jest niewinny. – Mamy nagrania i zdjęcia, na których widać, że Damian szedł cały czas z nami przy banerze, gdy wybuchły zamieszki, czekał pod autokarem – podkreśla w rozmowie z „Codzienną” brat Damiana Wojciech Lecyk, który także był na marszu.
„Policjanci zaatakowali nasz autobus, kiedy już chuligani i prowokatorzy się wycofywali. Służby niszczyły i wgniatały pałkami karoserię. Zatrzymali autokar, w kierowcę wycelowali pistolet. Czytaj dalej
za: http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3264
Któż z nas nie zetknął się z określeniem „pierwsza krzyżowa”. Jest ono oczywiście bardzo wieloznaczne, bo równie dobrze może oznaczać pierwszą wyprawę krzyżową, ogłoszoną w 1095 roku przez papieża Urbana na synodzie w Clermont, której celem było zdobycie Jerozolimy i Palestyny oraz uwolnienie tamtejszych chrześcijan spod władzy muzułmanów, jak i – jak mawiają na bazarze, gdzie robię zakupy – „ładny kawałek wołowego”, będący odpowiednikiem schabu w przypadku wieprzowiny. Jednak w tym tygodniu określenie „pierwsza krzyżowa” nabiera również znaczenia trzeciego, znaczenia politycznego, ponieważ 20 listopada odbyły się uroczyste obchody 25 rocznicy Mszy Pojednania w Krzyżowej, jaka odbyła się w Krzyżowej 9 listopada 1989 roku, z udziałem niemieckiego kanclerza Helmuta Kohla i znanego z „postawy służebnej” ówczesnego premiera rządu RP Tadeusza Mazowieckiego. Oprócz kadzidlanych dymów, nad podwórzem dzisiejszego „Ośrodka Spotkań”, gdzie tubylczy członkowie Stronnictwa Pruskiego spijają z dzióbków dobrych Niemców aktualne mądrości etapu, musiały unosić się również gęste opary obłudy – bo kanclerz Kohl wprawdzie Tadeusza Mazowieckiego wyściskał, ale przedstawiając 28 listopada w Bundestagu 10-punktowy projekt „stopniowego przezwyciężania podziału Niemiec i Europy” o uznaniu granicy z Polską nie wspomniał ani słowem.
Czytaj dalej