Jacek Bezeg
Przez kilka dni mnie tu nie było. Tu, to znaczy w domu przy komputerze. Była do załatwienia sprawa.
Stefan, jego właściciel (z lewej) chciał go jednak poddać gruntowniejszej renowacji
i jak się okazało korzystną ofertę dostał z Polski. Szukał więc kogoś, kto jacht do stoczni w okolicy Gdańska doprowadzi. Pomimo późnej już pory (16 październik) znalazł paru chętnych do załogi więc i ja nie chciałem być gorszy i zdecydowałem się ten rejs poprowadzić. W sumie prosta sprawa.
Trzeba było tylko zgrabnie ominąć kilkadziesiąt zamglonych skalistych wysepek.
- i pożeglować wprost na południe.

