Przejdź do treści
mam spore problemy, aby się tym Karolkiem poczuć. Szczerze mówiąc jestem nawet pewien, co do tego, że nim nie jestem.
Odczuwam w tym momencie pewien dyskomfort. No bo jak tu się nie zgodzić z tak zdecydowanie wielką grupą? Oni wszyscy są Karolkiem, a ja nie? I w dodatku są nim nie tylko duże ilości zwykłych obywateli, ale i cała masa osób z pierwszych stron gazet.
Skoro nie jestem Karolkiem, to może postawię sobie pytanie kim właściwie jestem. Stając w opozycji do zdecydowanej większości Europejczyków mogę być podejrzanym o to,że jestem jakimś islamistą, czy zgoła terrorystą. Nie posiadam kbkAK, ani żadnego innego uzbrojenia, a więc z całą pewnością nie jestem terrorystą. Z kolei brak znajomości zasad islamu powoduje, że za muzułmanina trudno by było mnie uznać.
Posiadam pewną wiedzę o religii Rzymsko Katolickiej, pewne do niej przywiązanie, a nawet gdzieś w parafialnych księgach są zapisane o mnie różne informacje. Można by więc domniemywać, że jestem Rzymskim Katolikiem. Niestety, skoro nie robię nic, aby zaprotestować przeciwko znieważaniu na łamach Charlie Hebdo tej religii, jej prawd i zasad, skoro nie przeciwdziałam w żaden sposób gwałtownemu (jak się słyszy) wzrostowi jej popularności i nakładu, to jednak nie mogę, nie mam prawa powiedzieć o sobie, że jestem Katolikiem. Na to miano nie zasługuję po prostu.
Jedyny więc wniosek jaki nasuwa mi się z całej tej historii jest taki, że po prostu jestem nikim. Jestem człowiekiem bez żadnych właściwości.
To najbardziej dotkliwy i najważniejszy dla mnie z tej sprawy wniosek.