– Strzelanie do demonstrujących jest czymś dla mnie niewyobrażalnym. Jest to, nie wiem czy już dopuszczalny, element rozbijania demonstracji. Są inne metody, są takie metody, które nie stanowią takiego zagrożenia dla życia i zdrowia uczestników demonstracji, nawet jeśli ona jest nielegalna, to jednak nie można przekraczać pewnych praw – uważa Arkadiusz Mularczyk. Zdaniem posła Sprawiedliwej Polski, „sprawie należy się przyjrzeć”. – Uważam, że konieczne będzie zwołanie w tej sprawie komisji w Sejmie, ale też być może także zainterweniowanie u organizacji międzynarodowych na temat tego, co się dzieje w Polsce – zaznacza.
Jak dodaje, decyzji o użyciu przez funkcjonariuszy broni nie odważyłby się wydać komendant wojewódzki policji „bez zielonego światła być może kogoś z komendy głównej czy też ministerstwa”.
– Rząd nie ma żadnej merytorycznej oferty dla żadnej z protestujących obecnie czy zapowiadających protesty grup społecznych. I w związku z tym, jedyną odpowiedzią w tej determinacji i bezsilności rządu, bezradności można powiedzieć, jest siła policyjna. Jeżeli jedyną odpowiedzią będzie siła w postaci pałek policyjnych, broni gładkolufowej i gazu łzawiącego, to daleko i rząd nie zajdzie i cała struktura społeczna żadnego postępu nie osiągnie – mówi z kolei Jarosław Zieliński z Prawa i Sprawiedliwości. – To wyraźnie jest polityka konfrontacyjna wobec społeczeństwa, w roku wyborczym szczególnie ryzykowna, chociaż zawsze konfrontacja jest ryzykowna, lepszy jest dialog. Pani premier mówi, że jest zwolenniczką dialogu, a wysyła na poszczególne grupy protestujące siły policyjne – dodaje.
Zobacz wideo:

https://www.youtube.com/watch?v=PHB-OI3NlDw