Niemieckie flagi, „Piłsudski niczym Hitler” i walka o śląską „tożsamość”. Korwin-Mikke ramię w ramię z Gorzelikiem na Marszu Zgody

za:   http://wpolityce.pl/polityka/231052-niemieckie-flagi-pilsudski-niczym-hitler-i-walka-o-slaska-tozsamosc-korwin-mikke-ramie-w-ramie-z-gorzelikiem-na-marszu-zgody

Fot. PAP/Andrzej Grygiel;PAP/Andrzej Grygiel
Fot. PAP/Andrzej Grygiel;PAP/Andrzej Grygiel

Marsz na Zgodę 2015 rozpoczął obchody 70. rocznicy Tragedii Górnoślaskiej z 1945 r. Pochód rozpoczął się w Katowicach a zakończył w Świętochłowicach. Szło kilkaset osób. Jak czytamy w mediach regionalnych niespodzianką był udział europosła Janusza Korwin-Mikkego, który szedł ramię w ramię z Jerzym Gorzelikiem, kontrowersyjnym szefem RAŚ.

Fala sowieckich represji sprzed 70. lat pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy ofiar i pociągnęły za sobą dramaty ich rodzin.

W czasie Marszu na zgodę można było zobaczyć wiele niemieckich flag i barw autonomistów. Flag Polski nie widać…

Doroczny marsz zorganizował Ruch Autonomii Śląska. Uczestnicy zebrali się na placu Wolności w Katowicach, pod byłym pomnikiem Armii Czerwonej. Z inicjatywy stowarzyszenia Ślonsko Ferajna oraz europosła Marka Plury (PO), członka Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, na cokole umieszczono w sobotę tablice informujące o znaczeniu tragedii dla Ślązaków, w czterech językach: śląskim, polskim, niemieckim i rosyjskim.

Uczestniczący w uroczystościach poseł Plura podkreślił, że Tragedia Górnośląska dotknęła rdzennych mieszkańców Śląska, zarówno tych o słowiańskim, jak i germańskim rodowodzie.

Komunistyczne władze Polski z pomocą armii sowieckiej zamordowały przedwojenny, prawdziwy, z natury wielokulturowy Górny Śląsk. Zrozumienie tej historycznej prawdy jest warunkiem do zrozumienia śląskiej tożsamości dziś. Ja tego zrozumienia u władz naszego kraju wciąż nie znajduję. Mam jednak nadzieję, że znajdzie ona zrozumienie u władz samorządowych i doczekamy się pomnika ofiar Tragedii Górnośląskiej

— powiedział Plura.

Co szczególnie ciekawe, chwilę po swoim politycznym manifeście antagonizującym Śląsk i resztę Polski poseł apelował:

Proszę i serdecznie apeluję o to, aby w tym roku powstrzymali się od wystąpień pod bramą obozu, tak aby uchronić tę chwilę od jakiegokolwiek przedwyborczego kontekstu.

Sam zdaje się zadbał o polityczny wydźwięk całej imprezy.

W marszu wziął również udział wybrany z okręgu śląskiego eurodeputowany Janusz Korwin Mikke.

Warto zamanifestować poparcie dla ludzi, którzy byli tępieni najpierw przez narodowych socjalistów spod znaku Piłsudskiego, potem spod znaku Hitlera, a potem Bieruta. Ślązacy zawsze byli bici

–- powiedział.

W rozmowie z Dziennikiem Zachodnim, pytany dlaczego wiedza o tragedii Górnośląskiej nie jest powszechna, udzielił zaskakujących wyjaśnień, zbaczając z tematu.

W dalszym ciągu jest zakłamanie, bo jest centralizm. Nie chodzi o to, by Ruch Autonomii Śląska decydował o tym, tylko o to, by każda rodzina decydowała, w jakim języku jej dzieci się uczą, po polsku, chińsku, czy Śląsku

— tłumaczył Korwin-Mikke. Czy rzeczywiście jest mu wszystko jedno?

Z kolei przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska Jerzy Gorzelik wskazał, że wiedza o wydarzeniach sprzed 70 lat jest coraz powszechniejsza.

Na pewno to nie jest poziom satysfakcjonujący i sadzę, że nie będzie taki, póki Tragedia Górnośląska nie stanie się także tematem nauczania szkolnego. Uważam, że niezwykle istotne jest to, by o Tragedii Górnośląskiej, w kontekście losów także innych regionów pogranicza, nauczano nie tylko na Górnym Śląsku, ale w skali ogólnopolskiej

— powiedział Gorzelik podczas marszu pod bramę obozu w Świętochłowicach-Zgodzie.

Odnosząc się do celów całej imprezy Gorzelik wskazuje:

To jest manifestacja naszej historycznej odrębności, bowiem mówimy o wydarzeniach, szerzej nieznanych w Polsce. Przez lata one były zakłamane. Chodzi również o upomnienie się o godne traktowanie Ślązaków i naszej historii. Suwerenna Rzeczpospolita lepiej potraktowała katów, którzy znęcali się nad osadzonymi niż ofiary.

Tragedia mieszkańców Śląska miała miejsce w filii niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, która po wojnie znalazła się w gestii Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Od 1945 r. trafiali tam m.in. Ślązacy podejrzewani o wrogi stosunek do władzy i żołnierzeAK. Osadzane tam osoby nazywano „zbrodniarzami faszystowsko-hitlerowskimi”.

Liczba śmiertelnych ofiar obozu szacowana jest na blisko 2 tys. Ludzie ginęli z powodu tragicznych warunków sanitarnych, chorób, niewolniczej pracy i nieludzkiego traktowania.

Wydarzenia upamiętniające Tragedię Górnośląską zaplanowano w najbliższych dniach również w Bytomiu, Gliwicach i Mysłowicach. W niedzielę metropolita katowicki abp Wiktor Skworc odprawi w katowickiej katedrze mszę świętą w intencji ofiar. Podkreślił, że wydarzenia sprzed 70 lat dotknęły całą społeczność Górnego Śląska.

Przez wiele lat nie można było o tym mówić, dopiero w czasach wolności ta sprawa powróciła, ale ona żyła w pamięci rodzin, myśmy o tym mówili, pamiętali

— powiedział. Po mszy św. przed upamiętniającą je tablicą zostaną złożone wieńce. W uroczystości udział weźmie marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa.

Rocznica obchodzona będzie także na Opolszczyźnie. W sobotę uroczystość upamiętniającą tamte wydarzenia zaplanowano w Chrząstowicach niedaleko Opola. To m.in. msza i odsłonięcie w miejscowym kościele tablicy pamiątkowej poświęconej ks. Johannesowi Lebokowi.

Dyrektor Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej Rafał Bartek podał, że w samych Chrząstowicach wejście Armii Czerwonej – jak opisywał jeden ze świadków wydarzeń z roku 1945 – napotkało na spory opór ze strony żołnierzy Wehrmachtu, którzy znajdowali się w miejscowości.

Straty, jakie poniosła tutaj Armia Czerwona, na tyle zirytowały jej dowództwo, że nosiło się ono z zamiarem zniszczenia w odwecie całej miejscowości. Tylko opatrzność losu i fakt, iż komendant radziecki, będący niemieckim komunistą znał się osobiście z ówczesnym chrząstowickim proboszczem ks. Johannesem Lebokiem uratowało miejscowość i jej mieszkańców przed zrównaniem z ziemią

— opowiadał.

Główne wojewódzkie obchody 70. rocznicy Tragedii Górnośląskiej na Opolszczyźnie z udziałem władz regionu odbędą się w niedzielę w Łambinowicach. Rozpoczną się mszą, a po nabożeństwie przeniosą się na Cmentarz Ofiar Obozu Pracy znajdujący się na terenie Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach, gdzie złożone zostaną kwiaty i znicze.

W 2010 r. Sejmik Województwa Śląskiego, a w 2012 r. Sejmik Województwa Opolskiego, przyjęły uchwałę o corocznym upamiętnianiu Tragedii Górnośląskiej, jako termin wyznaczając koniec stycznia. Śląscy radni ustanowili 2015 r. Rokiem Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej 1945.

Terminem określa się akty terroru wobec Ślązaków: aresztowania, egzekucje oraz wywózki na Sybir i do kopalń Donbasu. Szacuje się, że na Wschód wywieziono – według różnych opracowań – od 50 do 90 tys. osób. Część z nich nigdy już nie powróciła do domów. Ich liczba jest trudna do ustalenia.

Podłożem tak dotkliwych represji wobec mieszkańców Górnego Śląska była sytuacja polityczna tych ziem – terenu pogranicza. Część przed wybuchem wojny znajdowała się w granicach III Rzeszy i mieszkający tam Górnoślązacy mieli obywatelstwo niemieckie. Polska część Śląska znajdująca się w granicach II Rzeczypospolitej została zajęta w 1939 r. i rozpoczęła się tam energiczna polityka narodowościowa III Rzeszy, która przejawiała się w nadawaniu volkslisty, czyli warunkowego obywatelstwa, mieszkającym tam Górnoślązakom.

Historycy podkreślają, że na terenach Górnego Śląska wcielonych do Rzeszy nadanie volklisty miało inny charakter niż w innych częściach Polski – odmowa mogła oznaczać represje, łącznie z zesłaniem do obozu koncentracyjnego. Do jej przyjmowania wzywał nawet Kościół katolicki i polski rząd na uchodźstwie.

Skala sowieckich represji była największa na terenach należących do III Rzeszy, ale były też dotkliwe dla ludności przedwojennej II RP, zwłaszcza tuż przy granicy. To przypadek Radzionkowa, leżącego po polskiej stronie, którego mieszkańcy podejmowali w 1945 r. pracę w pobliskim, ale niemieckim przed wojną Bytomiu.

Widząc, co działo się na Marszu na Zgodę widać po raz kolejny, że słuszna sprawa została zamieniona w szkodzącą Polsce manifestację polityczną. Czy to nie deptanie pamięci ofiar?

KL,PAP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *