Ogórkowa Millera

za: http://coryllus.salon24.pl/625369,ogorkowa-millera,1

Maciejewski

 

 

Corylus – Gabriel Maciejewski

Nie mam serca do kalamburów, ale wiem, że jak dam inny tytuł to tekst zjedzie do piwnicy, a uważam, że nie jest tego wart. Na Magdę Ogórek zwróciłem uwagę półtora roku temu kiedy szukałem książek potrzebnych do napisania Baśni czeskiej. No i wtedy wpadła mi do ręki jej praca pod tytułem „Beginki i Waldensi na Śląsku i Morawach do końca XIV wieku”. Ona się niczym nie różni od innych prac naukowych na temat herezji i służy temu samemu – usprawiedliwieniu herezji i zafałszowaniu jej misji. Magdalena Ogórek jest jedną z tysięcy istot kończących wydziały humanistyczne polskich uczelni, która wie jak napisać pracę naukową według serwowanych tam recept. No i ona tych prac napisała kilka.

Doszła jednak, tak sądzić należy po jej osiągnięciach poza nauką, że zajmowanie się humanistyką to są obrzydłe nudy. No i zaprzyjaźniła się z politykami SLD. Co by nie mówić o książkach Ogórek i o jej innych zajęciach potrafi ona nadać pęd swojej karierze. Nijak tego nie można powiedzieć o profesorze Dudku, który wczoraj skrytykował tę panią słowami całkiem nie a propos sytuacji. No, ale do tego, że Dudek jest zawsze nie a propos sytuacji zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Nie potrafi sprzedać swoich książek, ani książek podległych mu pracowników. Czyni wszystko, by zarządzające przezeń instytucje zrobiły klapę, a potem przychodzi na salon, żeby wypowiedzieć się o kandydatce SLD na prezydenta i nawet nie zada sobie trudu, by się zastanowić nad sensem decyzji Millera. Ot, po prostu wytyka pani Ogórek, że grała w głupich filmach, że nie będzie czytał jej książek, bo co taka cipcia może napisać mądrego, itp., itd., typowe profesorskie frustracje, które dopadają każdego z nich na widok doktorantek takich jak Magdalena Ogórek.

Prócz opinii Dudka na temat pani Ogórek pojawiają się tu rzecz oczywista opinie komentatorów, które w większości dotyczą fizycznych walorów kandydatki. Trudno się to doprawdy znosi i ciężko czyta, szczególnie jeśli wypisuje te rzeczy taki wytrawny bywalec burdeli jak Sowiniec. Leszek Miller rzecz jasna doskonale wiedział jakie reakcje wywoła ta kandydatura. Tę samą wiedzę posiadła także sama Magdalena Ogórek, bo nie jest ona idiotką, jak to sugeruje profesor Dudek, jest jedynie osobą sprofilowaną przez system, która korzystając ze swoich koneksji oraz zalet i wad systemu chce osiągnąć największy możliwy sukces, nie ograniczając się przy tym w żadnym zakresie. Przeczytajcie jej książkę o beginkach, bo warto. Na okładce narysowana jest świeczka, a nad nią widnieje napis „Lux in tenebris”. I właściwie nic nie trzeba dodawać.

Nowa kandydatka uczestniczy we wielu telewizyjnych ustawkach zwanych nie wiedzieć czemu debatami na ważne tematy. Ich istotą jest zanegowanie roli Kościoła i sprowadzenie jego funkcji do obsługi jakiejś tam, nie największej wcale grupy ludności. Mieliśmy wczoraj link na blogu Panny Wodzianny do jednej z takich ustawek, gdzie Magdalena Ogórek odegrała oponentkę Hartmana. Zrobiła to tak jak trzeba ze wszystkimi szykanami przenosząc istotę problemu na grunt akademicki i spierając się z Hartmanem o słowa. W dyskusji na temat „Czy Kościół blokuje rozwój nowoczesnej Polski” brał udział także ksiądz katolicki. Nie wiadomo właściwie z jakiego powodu. Dlaczego duchowni uczestniczą w takich ustawkach, które mają na celu zbudowanie całkowicie fałszywej opozycji pomiędzy wrogami i obrońcami Kościoła, i wykreowanie ludzi takich jak Magdalena Ogórek na autorytety w sprawach jego historii i tradycji. Lekceważenie jej nic nie pomoże, bo to ona ma dostęp do mediów, a nie ksiądz profesor Guz.

Tylko ktoś bardzo ograniczony i zadufany w sobie jak Dudek, albo zdeprawowany jak Sowiniec będzie się nabijał z misji Magdaleny Ogórek. Ona nie zostanie prezydentem i nie taka jest jej rola. Ona, mając dzisiaj 35 lat dotoczy się przez lat dwadzieścia do funkcji marszałka sejmu rozdzielając na prawo i lewo uprzejmości i uśmiechy. Pani ta nie ma wahań i lęków. Można się nabijać z tego, ze gra w filmach takich jak „Seks w mniejszym mieście”, gdzie w każdym odcinku widać jak jakaś blondynka pokazuje biust.

Te blondynki są nie do odróżnienia i od wczoraj, jak sądzę, połowa chodzących do wyborów Polaków zastanawia się, która to jest ta Magda i w którym odcinku się rozebrała. No, ale ona się tam nie rozbiera, to oczywiste. Ona gra koleżankę z biura Cezarego Pazury, jest to rola epizodyczna, ale dość istotna. Ona tam właściwie cały czas kokietuje elektorat żeński, gra pod tak zwane wyzwolone kobiety i media będą kreować jej wizerunek w taki właśnie sposób. Pani Ogórek występuje też jako komentatorka telewizyjna. Nie można tego napisać ani o Sowińcu, ani o Dudku, oni nie występują w TVN, a ona jest tam właściwie co tydzień. Jeśli to jest powód do lekceważenia to znaczy, że wszystko się panom profesorom pomieszało w głowach, żeby nie powiedzieć we łbach. Wyborów nie wygrywa się na uczelni, wygrywa się je w mediach, szczególnie wtedy, kiedy są fałszowane.

Przejdźmy teraz do wyborów prezydenckich i szans Magdaleny Ogórek. One są małe, ale nie są bliskie zera. Leszek Miller decydując się na taką kandydaturę chce sprawdzić na ile postać ulepiona z jakichś uczelnianych strzępków i medialnego butaprenu, postać wykreowana pod publiczność młodą, prężną, nie rozumiejącą absolutnie niczego, sprawdzi się w walce wyborczej. To jest pierwsza sprawa. Druga jest trochę głębsza. Miller, tak samo jak Kaczyński zdaje sobie sprawę, że w tych okolicznościach jakie mamy wybory musi wygrać Komorowski, bo jest on kandydatem kompromisowym dla sił działających na rynkach polityki światowej.

Nie wiem czy Leszkowi Millerowi jest przykro z tego powodu, ale myślę, że wystawiając Magdalenę Ogórek mówi on Bronisławowi Komorowskiemu – masz ku…o i się udław…Chce mu również pokazać, że przy kolejnych sfałszowanych wyborach może nie być już tak lekko, bo Magda będzie miała 40 lat i dużo mniej do stracenia, a liczba jej zwolenników wzrośnie. Nikt też nie wyobraża sobie chyba debaty pomiędzy urzędującym prezydentem a Magdaleną Ogórek. Skończyłoby się to zmiażdżeniem Komorowskiego, żeby nie powiedzieć kastracją, dokonaną na oczach milionów widzów. Do przekazywania takich komunikatów służy Leszkowi Milerowi Magdalena Ogórek.

Cóż to oznacz dla nas? Co Leszek Miler chce powiedzieć nam, elektoratowi prawicowemu? On nam mówi dziś wyraźnie, że wybory to ustawka, mówi nam, że on je traktuje jak poligon i zamierza z tej ustawki, nie mając szans na sukces, wynieść jak najwięcej korzyści na przyszłość i zdobyć jak najwięcej ważnych informacji. My też przy okazji możemy się czegoś nauczyć. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że każdy następny kandydat w tych wyborach prezydenckich jest postacią fikcyjną i gra na coś innego niż sukces. Magdalena Ogórek gra pewnie, prócz tego co już wymieniłem, na sukces w wyborach parlamentarnych, które będą później niż prezydenckie i pewnie ten sukces osiągnie. Czekamy na innych kandydatów, którzy przyjęli podobną strategię, czekamy z niecierpliwością….

Popatrzmy jeszcze, od strony typowego politycznego leminga, na typowych kandydatów prawicy i lewicy. Oto mamy jednej strony tego Korwina, który wszystkich irytuje w stopniu najwyższym, a nie dość, że irytuje to jeszcze kompromituje. Wyciągają mu jakieś dzikie dzieci, a on udaje, że to nic ważnego, bo każdy sześćdziesięciolatek lubi sobie popukać na boku.

No a z drugiej strony jest Magdalena Ogórek. No to kim może się zainteresować człowiek rozpoczynający swoją przygodę z polityką? Oczywiście ci, którzy marzą o tym, że głosząc hasła umownie zwane prawicowymi, dojdą do tego co Korwin, czyli do nieustannych romansów z coraz młodszymi kobietami, będą głosowali na niego. I będą dalej kompromitować misję, w myśl rozpisanych przez kogoś, dawno temu wytycznych. Inni, ci którzy wierzą, że trzeba się do polityki odnosić poważniej nieco pójdą głosować na Ogórkową, bo dziewczyna ma za sobą jakąś przeszłość, ale przecież piersi nie pokazywała, no i te książki naukowe pisze i w telewizji ją pokazują. W dodatku bez głupich przebrań, jak tego pajaca Korwina. I tak się mniej więcej będą układać preferencje wyborcze Polaków w najbliższej przyszłości. Korwin bowiem będzie fikał jeszcze długo, ale kosztowało go to będzie coraz więcej. Kto wie, może nawet do roli w filmie „Seks w mniejszym mieście” dojedziemy. Magdalena Ogórek zaś już wkrótce przestanie grać w filmach. To pewne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *