Z ukosa

Nieubłaganie zbliża się 30 listopada, a wraz z nim ostateczna decyzja o tym kto zostanie prezydentem naszego miasta. Teraz wybór jest dużo łatwiejszy, bo pretendentów jest tylko dwóch, lecz czy spowoduje to, że głosów nieważnych będzie mniej? Może złośliwa maszyna wyborcza (losująca?) oświadczy nagle, że prezydentem Opola ma zostać ktoś zupełnie nam nie znany, a kandydujący na wójta gdzieś na drugim końcu Polski?
A zresztą czy znamy tak naprawdę tych naszych dwóch kandydatów?

Najbardziej wbijają się nam w świadomość ich podobizny, plakaty i bilbordy „straszące” w nieomal na każdym słupie czy latarni. Co możemy z nich wyczytać? Czegóż się dowiedzieć?
Jeden z nich twierdzi, że sprowadził do Opola inwestorów. Dobrze. Ale co jeszcze ma zamiar zrobić? Pozostańmy przy nadziei, że nadal będzie się starał. Wolałbym jednak jakąkolwiek obietnicę.
(Kiedy rozdawałem swoje ulotki, to kilkakrotnie pytano mnie czy postawię piwo lub coś mocniejszego w zamian za obietnicę poparcia. Nie przewidziałem jednak tego rodzaju wydatków. Najbardziej wesołą odzywką tego typu było: „A gdzie kiełbasa wyborcza?”)

Drugi z kandydatów jest większą zagadką. Na jednym z plakatów był w pozie nieco odchylonej i kolega zapewniał mnie, że z całą pewnością przed samym wykonaniem fotografii ktoś musiał go uderzyć. Jestem jednak pewien, ze nic takiego nie miało miejsca. Po prostu fotograf był artystą. Jednak co artysta miał na myśli, nie wiem. Podpis, że „będziemy dumni z Opola”, dla mnie osobiście był trochę denerwujący. Od dawna jestem z Opola dumny, choć z władzami miasta nigdy nie miało to nic wspólnego. Bardziej przyczyniają się do tego „szeregowi” mieszkańcy.
Drugi plakat daje nam jeszcze więcej do myślenia o kandydacie. Silne odchylenie delikwenta od zagadkowego napisu „praca dla Opolan” i założone ręce, zdają się sugerować, że owszem załatwi nam jakąś pracę, ale sam nie ma zamiaru niczego robić. Pytałem znajomych czy też tak ten obrazek odbierają. Okazuje się, że podobno Amway wydał dla swoich sprzedawców podręcznik objaśniający „mowę ciała”. Tamże podobna pozycja jest objaśniona następująco: „Ty sobie mów co chcesz, a ja i tak mam to gdzieś”. Myślę, że taka wymowa jest daleka od tego co kandydat chciał nam przekazać. Myślę, że gdyby zwyciężył, to wszyscy razem, a szczególnie on, będziemy ciężko pracować, no ale na razie wyszło jak wyszło.

Zobacz też:  http://www.ngopole.pl/2014/11/26/wisniewski-doprowadzil-do-popis-u-w-opolu-historyczne-porozumienie-przed-pierwsza-sesja-rady-miasta-opola-wideo/#more-69533